Statystyki [+/-]
Dzisiaj:
Wczoraj:
Przedwczoraj:
279
748
635

+113

Wszystkich odwiedzin
Od początku 1 013 456
Reklama
Reklama

Mapa pogodowa

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Bezmyślność czy wygodnictwo? PDF Drukuj Email

Że strażacy wzywani są do najróżniejszych, czasem nawet dziwnych, zdarzeń, jesteśmy już przyzwyczajeni lecz ostatnie wezwanie do obcięcia zwisających nad parkingiem konarów to … zresztą sami oceńcie.
Było niedzielne popołudnie gdy donośny głos syreny wezwał druhów do remizy – polecenie: jechać do Wytrzyszczki, nachylone nad jezdnią drzewa zagrażają bezpieczeństwu jadącym drogą K-75 pojazdom było bezdyskusyjne. Pierwszym problemem po przybyciu zastępu na miejsce było znalezienie owych drzew. Gdy w końcu ustalono, że owszem, konary zwisają ale nad parkingiem przydrożnej restauracji, problemem okazała się sprawa własności terenu i rosnących na nim drzew.
Gdy już znalazł się właściciel terenu i drzew, to... kategorycznie zabronił ścinania pochylonego drzewa, godząc się jedynie na ewentualne obcięcie gałęzi. Nasze prawo nie przewiduje finansowego obciążania za usługowo (tak trzeba to nazwać) wykonane czynności, a obowiązek utrzymania w bezpiecznym stanie przydrożnych terenów spoczywa na właścicielu gruntu.
Pytanie czy to właściciel parkingu chciał posłużyć się strażą do rozwiązania problemu niebezpiecznie zwisających konarów, czy jakiś nadgorliwy, a bojący się o własne autko, kierowca zadzwonił po straż jest już chyba nieistotne. Ważne jest to, że stracone czas i poniesiono niepotrzebne koszty – o przerwanej sjeście ochotników nie wspominając. A gdyby w tym samym czasie, gdzie indziej, potrzebna była faktyczna pomoc – na przykład przy wypadku?
Odrębną sprawą jest przejazd zawężonym odcinkiem drogi K-75 w Będzieszynie. Może by tak ktoś z odpowiedzialnych za taki stan rzeczy zajął się tym problemem. Niech tylko spróbuje przejechać tamtędy alarmowo gdy ma czerwone światło. Najwyraźniej potrzeba (odpukujemy!) czyjejś śmierci w wyniku zbyt późno udzielonej – obojętnie, przez straż lub pogotowie – pomocy, aby sprawę rozwiązać. I jeszcze jedno! Łączność radiowa na terenie naszego powiatu jest fatalna. Rozumiemy, górzysty, często zalesiony teren, nie sprzyja takiej łączności, ale dlaczego doskonale słyszymy radiowe korespondencje sąsiednich powiatów: tarnowskiego, sądeckiego czy bocheńskiego? Coś technicznie jest tutaj chyba niedopracowane, a łączność – o czym każdy już wie – to podstawa sprawnego działania.

 
Znowu wielka woda. PDF Drukuj Email

Intensywne opady deszczu jakimi przywitał nas wrzesień, spowodowały liczne podtopienia, wylewy lokalnych rzek i potoków, a co się z tym wiąże –  straty w dobytku i rozpacz ludzi mających nieszczęście być w zasięgu nieposkromionego żywiołu. Kolejny też raz w tym roku,  strażacy pospieszyli z pomocą tym, którym zalało piwnice domów mieszkalnych i gospodarczych, kotłownie czy studnie.
Jako, że nasi druhowie całą już dobę nie odchodzą od pomp, ci którym pomocy udzielają, nierzadko częstują ich kawą, a nawet ciepłym posiłkiem – chwalebna to postawa, gdyż przy tak intensywnej i ciągłej pracy, nawet najwięksi twardziele mają prawo opaść z sił. Dziękujemy!
Jak wielkie niebezpieczeństwo stanowią wezbrane wody, niech unaoczni zdarzenie z 31 lipca, kiedy to wraz z podmytym brzegiem Dunajca, w jego groźny, wzburzony nurt wpadło dwóch nastolatków. Jeden o własnych siłach zdołał wydostać się na brzeg, drugiego niestety porwała rwąca woda. Szczęściem w nieszczęściu był fakt, że miotany falami chłopiec, rzucony został w konary leżącego w rzece drzewa, których zdołał się kurczowo uchwycić. Zaalarmowani pracownicy firmy RABEK, wyciągnęli nieszczęśnika z wody, którego z objawami hipotermii, pogotowie odwiozło do szpitala. Znamienne i - niestety - typowe w takich przypadkach było zachowanie się chłopców. Jak się później okazało, było ich czterech. Gdy dwóch, wraz z kawałkiem brzegu, wpadło do wody, dwóch w przerażeniu, po prostu uciekło z miejsca zdarzenia, a ten trzeci, który jakimś cudem wydostał się z wody, uczynił... to samo. Gdyby nie przypadkowy mężczyzna, który wezwał pomoc, tragedia byłaby nieunikniona.
Pamiętajmy! Zawsze, ale to zawsze w takich sytuacjach musimy przełamać, naturalny tym momencie strach, opanować panikę i powiadomić kogokolwiek o wypadku, wezwać pomoc!  Nieudzielenie pomocy jest karalne! Później możemy uciekać.
Poniżej zdjęcia z tych groźnych, pierwszych dni września.

Więcej…
 
700-lecie urodzin Kazimierza Wielkiego – nasz wkład. PDF Drukuj Email

W związku z uroczyście obchodzonym u nas 700-leciem urodzin Kazimierza Wielkiego – Czchów sroce spod ogona nie wypadł, jest królewski i kazimierzowski (!!!) – nasi strażacy musieli stanąć na wysokości zadania i po wielkich w mieście remontach, wyczyścić centrum Czchowa na błysk. Skrzyknęli się więc nasi druhowie na czwartkowe popołudnie, wzięli ze sobą największy jaki mają beczkowóz, do tego furę węży i hajda na kurz, pył i pozostałe nieczystości.

Efekt był wspaniały – czyściutkie ulice i chodniki, prawie że uśmiechały się do wesoło pluskającej, gruntownie odnowionej, fontanny. Poczynania strażaków bacznie, jak zwykle, obserwowali nasi mieszczanie, a jak to wszystko przebiegało obrazują poniższe zdjęcia.

Więcej…
 
OGŁOSZENIE PDF Drukuj Email

Zaginął telefon redakcyjny

W dniu 26. Sierpnia 2010 r. w Urzędzie Gminy Czchów zginął telefon LG GB220.
Jest on własnością Redakcji „Czasu Czchowa” i zawiera dużo ważnych i czytelnych tylko dla redakcji kontaktów
Uczciwego znalazcę prosimy o oddanie telefonu lub przesłanie go pocztą na adres:
Redakcja Czasu Czchowa Rynek 10 32-860 Czchów
Wszelkie informacje pod numerem tel. 14 6621732, lub na
e-mail Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Redaktor Czasu Czchowa oraz Sekretarz Zarządu OSP Czchów - Joanna Dębiec

 
Tarpan odchodzi na emeryturę PDF Drukuj Email

Wszystko wskazuje na to, że nasz poczciwy, acz mocno wysłużony Tarpan wkrótce doczeka się zasłużonej emerytury. 10 sierpnia 2010 roku Burmistrz Czchowa, osobiście sfinalizował zakup następcy, tego zupełnie zużytego już w służbie, samochodu terenowego.
Kupiony pojazd to czteroletnia Santana. Bardzo mocne auto, zbudowane na bazie Land Rovera, z napędem na cztery koła i wysokoprężnym silnikiem o pojemności 2,8 litra, wymagający jeszcze pewnych drobnych robót przystosowawczych: oznakowania, zamontowania sygnałów świetlnych i dźwiękowych, radiostacji, wciągarki itp.
Znając z doświadczenia problemy z wyposażaniem – szczególnie w samochody – jednostek OSP, szukaliśmy pojazdu trwałego i silnego, takiego co przez długi czas bezawaryjnie będzie mógł służyć strażakom, a wraz z nimi społeczeństwu. Taki też znaleźliśmy.
Po akceptacji burmistrza i załatwieniu licznych niezbędnych formalności, 10 sierpnia wybraliśmy się pod Warszawę, aby interesujące nas auto dokładnie obejrzeć i po uzyskaniu przez niego pozytywnej oceny – przyprowadzić.
Jak wyglądały oględziny, z jaką wnikliwością i poświęceniem sprawdzano pojazd, a także sam moment podpisania umowy kupna oraz powrotną jazdę – przedstawiają poniższe zdjęcia.

Więcej…
 
Strażacy na Dniach Czchowa. PDF Drukuj Email

Dni Czchowa bez strażaków? Rzecz nie do pomyślenia! Także i w tym roku bez naszych druhów, wspomaganych przez kolegów z OSP Biskupice Melsztyńskie, znacznie trudniej byłoby organizacyjnie przeprowadzić tę dwudniową uroczystość naszego miasta. Kierowanie ruchem, wskazywanie miejsc parkingowych, dbanie o sprawny wjazd i wyjazd, bezpieczne przeprowadzanie pieszych przez bardzo ruchliwą drogę K-75 – to właśnie nasze zadania. I choć pod bokiem było wiele atrakcji, to strażacy - nie bacząc na pogodę czy zmęczenie - dzielnie trwali na swych stanowiskach, czasem tylko zerkając na co ładniejsze uczestniczki zabawy.

 

Czchów dnia 26.07.2010 r

Więcej…
 
« pierwszapoprzednia313233343536373839następnaostatnia »

Strona 38 z 39


© Oficjalny Portal OSP w Czchowie. Wszelkie prawa zastrzeżone.